Zanim położą pierwszą szynę.

Mieszkańcy Jarot i okolic zdążyli już się przyzwyczaić do widoku rozkopanej ul. Płoskiego. Jeśli wierzyć zapewnieniom płynącym z ratusza i firmy FCC czyli Fomento de Construcciones y Contratas to się zacznie dziać z dniem 1 marca, czyli już pojutrze! Firma FCC jest dobrze już znana w Polsce z licznych dużych inwestycji infrastrukturalnych przede wszystkim kolejowych i drogowych. Ma w tym bardzo duże doświadczenie – warto nadmienić, że w Hiszpanii jest jednym z głównych wykonawców szybkiej kolei AVE.

Oczywiście to co będzie się działo w Olsztynie jest bardzo odległe od tego co zaprząta głowy władców FCC w ich hedkłoterze w Barcelonie.  W jakim stopniu na działania polskiej spółki córki ma wpływ prezes i główny udziałowiec FCC czyli Pani Esther Koplovitz (9ta na liscie najbogatszych Hiszpanów z majątkiem szacowanym na 1,6 mld baksów)? Ot zagwozdka. Dla firmy tak ogromnej, wygrywającej z sukcesami wielkie przetargi na całym świecie te marne 100 mln EUR w jakimś Olsztynie pewnie nie robi żadnego wrażenia. Jednak każde potknięcie, nawet na stosunkowo niewielkim projekcie firmy takiej jak FCC musi rzutować na jej opinię w branży i  łatwość wygrywania innych intratnych kontraktów w przyszłości. Trzeba przynajmniej wierzyć, że FCC bardzo dba o wizerunek. Póki co nie dokopałem się w sieci na jakieś informacje o wpadkach barcelońskiej firmy na polskim rynku. Jedyne zastrzeżenia (póki co) są związane z naszymi tramwajami. Co za pech! Czy się zrehabilitują po 1 marca?

Jak dotąd jedyne moje własnoręcznie zrobione foto strefy budowy jest z połowy września 2012 i wyglądało to tak.

Dziś zrobione są już instalacje podziemne, odwodnienie terenu, wbetonowane fundamenty pod słupy trakcyjne. Na razie przykrywa to wszystko szybko topniejący śnieg, a pojutrze się okaże czy zapewnienia ludzi odpowiedzialnych za ten projekt były cokolwiek warte. Czas goni. Wątpiących w termin jesienny przyszłego roku coraz więcej. Osobiście uważam, że stopień trudności budowy linii tramwajowej w Olsztynie, która nie będzie wymagała budowy żadnych nowych mostów, tuneli, czy wiaduktów, z technicznego punktu widzenia jest niski. Trasa nie przebiega przez żadne torfowiska, tereny podmokłe. Wszystko będzie szło po powierzchni, dużo kopać trzeba będzie tylko na wspomnianej ul. Obiegowej i jeszcze troszkę na ul. Witosa. Jeśli FCC zamierza oszczędzać na wykonawcach no to trudno się spodziewać, że robota będzie szybko postępować. Obiektywnie rzecz biorąc jest to robota na rok (Chińczykom pewnie wystarczyłoby z 6 mcy). Najwięcej grzebaniny będzie przy ul. Obiegowej. Głównym problemem, jak to w Polsce, przy wszelakich dużych projektach nie są technikalia, a biurokracja. Pozwolenie na pozwolenie od pozwolenia. Na wbicie łopaty, wycięcie krzaczka i wypłoszenie kuropatwy z zarośli. Gubią się urzędaski w tym pierdolniku, który sami produkują no i robotnik jeden z drugim musi nie raz oprzeć się o łopatę i poczekać cierpliwie na komendę: „Tak! Możesz wreszcie zacząć kopać!”.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.