Konstal 105/805 kanciaty hegemon na polskich torach.

To chyba jedyny typ tramwaju, który jest obecny pośród taboru wszystkich polskich miast z działającą obecnie siecią tramwajową. Na początku obecnego roku wciąż jest w eksploatacji ponad 1700 sztuk wagonów tego typu.  105tka zadebiutowała w 1974 roku w Warszawie i w owym okresie była konstrukcją bardzo nowoczesną. Ostatnia klasyczna 105tka zjechała z chorzowskiej taśmy produkcyjnej w 1992, ale później na bazie tego modelu dokonywano licznych modernizacji. Nie będę się tu rozwodził zbytnio nad szczegółowymi technikaliami odsyłając do źródeł (tutaj bardzo obszernie opisane są najpopularniejsze z serii 105: 105N i 105Na). Odpowiednio istniały wąskotorowe wersje 805, nie różniące się poza tym specjalnie od szerokotorowych 105tek. Z punktu widzenia użytkownika to co wyróżniało 105ki od 13tek poza wyglądem rzecz jasna była ich pojemność, wydajniejsze ogrzewanie, oświetlenie jarzeniowe no i 4 pary drzwi. Rzeczywiście w stosunku do obłej, głośnej i dość awaryjnej 13ki był to duży skok jakościowy. Osobiście miałem okazję często podróżować 105ką (konkretnie zmodernizowaną wersją – 105 Na w Warszawie. To co lubiłem w tym tramwaju to to, że miał niezłego kopa. Szybko się rozpędzał, nie był aż tak hałaśliwy jak 13tka. Łatwo się z niego wysiadało i wsiadało.

Dziś te tramwaje to już zabytki, ale w latach 80tych kiedy wyczekiwałem na przystanku wypatrywałem z daleka czy światło będzie jedno (13tka) czy dwoje (105tka). Zdecydowanie bardziej mi zależało, żeby tym razem nadjechała 105ka. Byłem w stanie to rozpoznać mniej więcej z odległości 600-700 metrów na przystanku Kinowa kiedy wypatrywałem z niecierpliwością jadącą od strona ronda Wiatraczna 9tki, 21ki, 24ki, (wtedy jeszcze nie było zdaje się linii 44 widocznej na zdjęciu) albo…. już nie pamiętam nawet jaka jeszcze linia przebiegała na Waszyngtona pod koniec lat 8otych

 

Wnętrze Konstala 105Na po modernizacji. Jest jasne, przestronne i funkcjonalne. Nie cieszą się te tramwaje takim sentymentem jak okrągli starsi bracia z serii 13, ale kto wie? Z czasem kiedy i one wyjdą z użycia może też zyskają miano kultowych? Póki co mam wrażenie, że ostatnie takie tramwaje znikną z ulic polskich miast najwcześniej za 12-15 lat. To są bardzo trwałe konstrukcje i podatne na modernizacje. Z punktu widzenia eksploatujących je przedsiębiorstw pojazdy, które warto trzymać na stanie jak długo się da.

Olsztyńska sieć tramwajowa jako 15ty polski działający obecnie system będzie wyjątkowy też z powodu nie zaznania uroków jazdy Konstalami z serii 105, chyba, że któregoś dnia grupka entuzjastów zdecyduje się ściągnąć jakiś wagon, odrestaurować go i wypuszczać na olsztyńskie tory przy wyjątkowych okazjach. Może to jednak powinien być bardziej staroświecki z wyglądu 13N, albo jeszcze jakiś inny wagon? To jest do przemyślenia następnym razem.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.