W oczekiwaniu… No właśnie…, na co?

6 marca godzina 13:44. Słoneczko, prawie 12 stopni w cieniu, bezwietrznie. W prasie pisali, że zacznie się 1ego, a potem, że 6tego. Patrzę w kalendarz – 6ty! Bieżę ja tedy cały rozemocjonowany spodziewając się zobaczyć oficjalną kontynuację prac, kipiący energią zakrojony na szeroką skalę front robót. Mym oczom ukazał się jednak taki widok: Samochód: sztuk jedna. Człowiek: sztuk jedna. Koparka: sztuk jedna – niepracująca (choć od piątku zatankowana). Człowiek ubrany na czarno to najpewniej ochroniarz.

Ze smutną rezygnacją zacząłem iść wzdłuż budowanej (niebudowanej w zasadzie) linii gdy wtem! Na plac budowy wtoczył się dumnie żółty Renault Kangoo. Ktoś z niego wysiadł, przywitał się z człowiekiem w czarnym uniformie. O czym rozmawiali? Nie miałem śmiałości spytać.

Nic się dalej nie działo to ruszyłem dalej – w dół ulicy. Mym oczom ukazał się miły widok, skąpanego w słońcu skrzyżowania z Wilczyńskiego. Cały śnieg już prawie stopniał. Dzieje się! Kolejna fascynująca relacja z Płoskiego już niebawem! ;)

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.