Dzień słoneczny na Płoskiego.

Niestety. W słoneczne poniedziałkowe popołudnie (załączone zdjęcia robiłem o 13:30) nawet psa z kulawą nogą nie wypatrzyłem na ul. Płoskiego. Nie robią, nie budują. Próbuję dociekać co też może przeszkadzać budowniczym? Aura z pewnością nie. Słoneczko wali po ślepiach, wiatru złowieszczego co jeszcze w nocy hulał ani śladu. A jednak. Nikt łopatą nie wywija, koparki do tańca z ziemią nie zaprasza. Kask robotniczy się w promieniach słońca nie skrzy. Nie masz kasku, bo nie masz robotnika, nawet w reprezentacyjnej ilości sztuk jedna. Wiatr by hulał po tym wszystkim, ale jak już wspomniałem nawet wiatru nie było.

Jakieś auto na warszawskich numerach tam jednak stało. Czy kierowca siedział w kontenerach niebieskich i plany wielkie snuł? Wizję podkładów, torów i słupów trakcyjnych? Jeśli tak to odważne te wizje. Wszak wedle zapewnień płynących z ratusza z końcem kwietnia ma być już na Płoskiego wszystko gotowe. Wierzymy, wierzymy. Tylko, że nikt tam nie pracuje, palcem nie kiwa, łychą od koparki nie macha. Nic się nie dzieje. I się w głowie szarego człeka – entuzjasty tramwajowego tylko kołacze: CO WAM DO KURWY NĘDZY PRZESZKADZA PRACOWAĆ?

I się myśli straszne przewijają: FCC nie płaci, podwykonawcy strajkują, prezydent Grzymowicz w bezsilnej złości gardłuje.

 

Co się zmieniło w ciągu ostatnich trzech dni? Śnieg stopniał. Dobrze, że choć słoneczko pracuje. Tylko czy słoneczko da sobie radę z budową torowisk i trakcji?

1ego marca dwa samochody na hiszpańskich rejestracjach w tym miejscu rozbudziły nadzieję na rychłą eskalację działań budowlanych. Nadzieje jednak płonne się okazują. Jakiś samochód tam stoi, ale prac żadnych nikt nie wykonuje. Pewnie prace planistyczne trwają. Trza jeszcze to i owo przemyśleć. Nie posłuchali Kononowicza, który bardzo przytomnie radził by planować zimą, a jak śniegi ustąpią do roboty się brać! Widać niektórym nigdy nie dość planowania.

Hiszpanie wrócili na ul. Płoskiego

Najświeższe newsy z placu budowy! Otóż jednak, jacyś ludzie pojawili się dzisiaj na rozgrzebanym pasie ziemi wzdłuż ul. Płoskiego. I są to mniemając po tablicach rejestracyjnych samochodów Hiszpanie, a na pewno bezpośredni przedstawiciele FCC. Mój obchód tramwajowy zrobiłem około godziny 8:30. Jako urodzony optymista nie będę narzekał. Opiszę co widziałem.

Biała furgonetka z otwartymi na oścież drzwiami zwiastuje, że coś się będzie dziać. Ogólną liczbę stanu ludzkiego w strefie działań budowlanych obliczyłem na 5. Ludzie Ci sobie chodzili w te i wewte o czymś rozmawiali. Żadnych narzędzi w ich rękach nie dostrzegłem jeszcze.

Stefa budowy póki co nie jest jeszcze tknięta bieżnikiem koparki a i śladów stóp tyle co nic. Śnieg nie kłamie.

 

Dziś jeszcze krajobraz skrzyżowania Wilczyńskiego-Płoskiego-Sikorskiego taki sam jaki trwa tam od listopada. Wiadomo – piątek. Głupio zaczynać robotę tuż przed weekendem, choć jeszcze nie przesądzajmy. Dzień się dopiero zaczął, a i są tacy ambitni co pracują nawet w soboty.

Napotkani przeze mnie ludzie byli skoncentrowani w rejonie niebieskich kontenerów i przejawiali pewne ożywienie (jak na poniedziałkowy poranek). Jednak jedyną konkretną robotą jaką dostrzegłem było widoczne na zdjęciu tankowanie koparki. To chyba dobry znak?

Pierwsze wiosenne koty za płoty. Zapewne na cokolwiek konkretnego trzeba będzie poczekać do poniedziałku. Do końca kwietnia ma być podobno gotowy cały blisko 700 metrowy odcinek od Wilczyńskiego do Witosa. Tory położą i słupy postawią i trakcję podwieszą. Wczesnowiosenna aura może nieco zmniejszyć komfort robót, pewnie będzie zimno, mokro i jeszcze pośnieży. Czy Hiszpanie dadzą radę? W północnej i środkowej Hiszpanii też zdarzają się obfite opady śniegu, więc to chyba nie powinno ich jakoś mocno stopować. Poza tym przypuszczam, że gro robót wykonają polscy podwykonawcy, a jeden z drugim ingeniero espanol będzie go zagrzewał do wysiłku gromkim „Ole!”

Tak czy owak tramwajowy sezon budowlany możemy uznać za oficjalnie otwarty! Korki szampanów w górę!