Tramwajowy festiwal absurdów w Edynburgu.

Renesans transportu tramwajowego przybiera czasem (niestety) groteskowe formy.  Z pozycji Polski Wielka Brytania jawi się jako kraj zasobny i gospodarny, a jego północna część – Szkocja to stereotypowo kraina ludzi bardzo oszczędnych, żeby nie powiedzieć skąpych. Tym bardziej trudno mi uwierzyć w to co od blisko 6 lat wyprawia się w Edynburgu. Zdumiewająca, nie mogąca dobrnąć do finału, historia budowy edynburskich tramwajów to ewenement na skalę europejską, a może i światową. Skala niekompetencji, marnotrawstwa i niegospodarności nawet Polakom przyzwyczajonym do czegoś takiego, z trudem mieści się w głowach.

Niestety eurosocjalizm degeneruje sumienia urzędników, zachęca do windowania kosztów pod niebiosa. Ta straszliwa choroba trawi już całą Wspólnotę, a najbardziej spektakularny przykład urzędniczej głupoty, chciwości i niekompetencji przyszedł z samych Niemiec, z Berlina konkretnie, gdzie od długich miesięcy nie potrafią sobie poradzić z otwarciem gigantycznego lotniska. Wracając do Edynburga to koszty całego projektu są szacowane już na 800 mln funtów co oznacza, że za niespełna 20 km torowisk i 27 składów produkcji hiszpańskiej CAF szkocki podatnik zapłaci tylko o 20% mniej niż kosztuje centralny odcinek warszawskiego metra, którego kosztorys wedle obecnego kursu GBP opiewa na niecały 1 mld funtów!! Niezłe jaja, co? Dla porównania olsztyńska sieć 11 km torowisk, 15 składów + zajezdnia + budowa zupełnie nowej ulicy wraz z dwupoziomowym skrzyżowaniem + buspasy ma oscylować w granicach 120 mln EUR.

Istniejące od 1871 r. trasy tramwajowe w stolicy Szkocji zlikwidowano na fali ogólnoświatowego tramwajobójstwa w 1956 roku. Jednak sentyment do tego środka lokomocji nie wygasa. O ile powrót do równie nostalgicznych lokomotyw parowych nie jest możliwy bo nie  stworzono ich godnych, współczesnych następców, spełniających ostre wymagania ekologiczne i użytkowe, to z tramwajami nie ma tego problemu. Ten środek transportu mimo bardzo chudych dziesięcioleci nieustannie ewoluował, a najnowsze generacje składów są praktycznie pozbawione wszelkich wad swoich ojców i dziadków, w zakresie przede wszystkim poziomu generowanego hałasu i zużycia energii oraz komfortu podróży.

W 2000 r. tramwaje wróciły nawet do Londynu, konkretnie do Croydon na południowym krańcu stolicy Wielkiej Brytanii i miałem osobiście przyjemność je oglądać zaledwie kilka tygodni po otwarciu (niestety nie zrobiłem im żadnych zdjęć :/). Od samego początku inwestycję tramwajową w Edynburgu prześladował pech. Prace rozpoczęto w 2008 roku, ale toczyły się bardzo niemrawo i na projekt posypały się gromy. Inwestycję z powodu braków funduszy wstrzymano już w 2009 roku. Cała sprawa jest dość zagmatwana i nie chcę wchodzić zbyt mocno w szczegóły, ale w tej inwestycji zawiodło wszystko co ważne: nadzór, wykonawcy, finansowanie. Zabrakło też porozumienia politycznego ponad podziałami w tej kwestii. Opinia publiczna również odnosiła się odnosi do tego przedsięwzięcia bardzo sceptycznie zwłaszcza, że transport autobusowy w mieście cieszy się dobrą opinią i w związku z tym wydawanie z budżetu miasta tak gigantycznej kwoty (początkowo szacowanej na 540 mln funtów) jawiło się jako skrajna nieodpowiedzialność.

Flota zamówionych, nowoczesnych tramwajów CAF dotarła do Edynburga już wiosną 2010 r. i po dziś dzień owe 27  składów wartych 40  milionów funtów kurzy się całkowicie bezużytecznie w zajezdni. Porażająca niegospodarność….

Rozkopane przez lata główne ulice miasta to wymierne straty dla przedsiębiorców, do których nie mogą dotrzeć klienci, to także bolesny cios w wizerunek miasta. Rozgrzebane centrum zakłócało przebieg m.in. słynnego na całym świecie festiwalu teatralnego. Powody do narzekań mają i kierowcy i piesi, a nade wszystko rowerzyści, dla których niewykończone torowiska stanowią poważną barierę, żeby nie powiedzieć pułapkę.

Najnowsze zdjęcia z budowy jakie udało mi się odnaleźć w necie pochodzą z początku kwietnia. Widać na nich imponujące zaangażowanie sił i środków, które jednak nie przekłada się na skuteczność. Według najnowszego harmonogramu, który uwzględnia niemal 3 letnie opóźnienie, gehenna Edynburczyków ma się zakończyć w 2014.

Zważywszy na gargantuiczne koszty, które wciąż nie są domknięte, trudno oczekiwać, że mieszkańcy miasta pokochają tramwaje. Będą nimi jeździć, czemu nie, skoro już będą, ale stawiam, że prędko nowe linie nie powstaną.

Dodaję ten wpis jako swoiste memento dla władz Olsztyna. Bardzo trzymam za nich kciuki żeby podołali, żeby wywarli pozytywny nacisk na wykonawcę i żeby nie doprowadzili do niekończącego się paraliżu miasta. 3 czerwca otwiera się już 3ci front robót – na ul. Tuwima, gdzie powinno pójść nieco szybciej bo będzie tam tylko jeden tor i jedna mijanka. Zdjęcia z dzisiejszej sesji na Płoskiego dodam jutro, cieszy, że widać już coraz więcej postępów w budowie. Na tym kończę dzisiejszy wpis. Pozdrawiam wiernych czytelników i tych nowych też :)

P.S. Dla ciekawych postępów prac w Edynburgu wklejam tego linka: TUTAJ można śledzić na jakim etapie jest budowa sieci tramwajowej w stolicy Szkocji.

3 Komentarze

  1. Taa… Szczególnie studenci z Jarot i Pieczewa będą zachwyceni przesiadkowymi połączeniami w najlepszym wypadku autobus-tramwaj-autobus, w najgorszym autobus-tramwaj-tramwaj-autobus, obecnie mając jedną bezpośrednią linię (no w sumie dwie) – linię fenomen – jedzie po „zadupiach” a zapełnienia są zbyt duże nawet na przegubowe autobusy.
    Znając też ZKM-owe podejście do przesiadek (widać to wybitnie na ul. Olsztyńskiej w Dywitach gdzie skoordynowanie ze sobą linii 17 i 82 jest za trudne dla ZKM-u) nie zdziwię się, że posypie się wiele „ku…” i „ch…” w wiadomym kierunku. ;)

    I sytuacja z budową obecnie wygląda tak, że nie ma na większość odcinków zaakceptowanych projektów. Na obecnych odcinkach budowa idzie bardzo ślamazarnie. Myślę, że możemy przebić Edynburg i w pewnym momencie nawet zaniechać budowy. ;)

  2. No cóż. Można się było tego spodziewać. Szybko pierwszych torów i trakcji pewnie nie zobaczymy, co najwyżej słupy trakcyjne. Rozgrzebią Tuwima, a potem Sikorskiego, Kościuszki… Będzie ciężko, ale wierzę, że warto. Większość mieszkańców się o tym przekona dopiero gdy uciążliwości znikną, a po nowych torach pomknął nowiutkie Solarisy. Szeregi malkontentów z pewnością stopnieją.

  3. Jako ze jestem uczestnikiem Forum Konsultacji Spolecznych zadalem Panu Karwowskiemu,ktory jest Kierownikiem Jednostki Realizujacej Projekt Tramwajowy pytanie dotyczace terminu ukonczenia budowy torowiska przy ulicy Ploskiego.Tu jest moje pytanie i odpowiedz
    Krzysztof Olsztyniak napisał:
    Prosze o odpowiedz jaki jest nowy,oficjalny termin zakonczenia budowy torowiska na ul.Ploskiego i kiedy mozemy spodziewac sie widoku pierwszych prac zwiazanych z ukladaniem szyn tramwajowych badz instalowaniem slupow trakcyjnych?

    Rzeczywiście sprawa budowy na ul. Płoskiego stała się w projekcie jakby tematem marginalnym. Cała inwestycja może tam potrwać aż do połowy przyszłego roku, gdyż założono, że montaż torowiska i słupów trakcyjnych będzie na całym kontrakcie odbywała się w jednym okresie. Jeżeli jednak chodzi o utrudnienia w ruchu, to od przyszłego tygodnia ma zniknąć zajętość tego pasa jezdni, ale należy spodziewać się jednak lokalnych zwężeń, gdyż po rozpoczęciu budowy ul. Obiegowej (połowa czerwca?) może nastąpić przewożenie materiału do wbudowania w nasyp. Logistyka całego projektu oraz czynniki wpływające na bieżącą realizację niestety w znacznym stopniu determinują roboty także na ulicy Płoskiego.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.