Polscy producenci tramwajów.

Zrobiłem sobie małą przerwę wakacyjną i nie ma mnie przez najbliższe tygodnie w Olsztynie. Tyle co zaobserwowałem w poniedziałek rano to tradycyjnie  minimalny poziom mobilizacji na Płoskiego i Tuwima. Obiegowa ma zerwaną warstwę wierzchnią i na razie tyle. Czekamy wszyscy na nieuchronne, tj. zerwanie kontraktu z FCC, który nie chce/nie może kontynuować prac w Olsztynie. Alpine Bau zbankrutowało, a FCC ma w niej ogromną ilość udziałów i z pewnością odbije się to na niej bardzo boleśnie. Swoją drogą zastanawia jak możliwe jest bankructwo firmy, która dopiero co zrealizowała miliardowe rządowe kontrakty na drogi i stadiony??? 

Ale dość o tym. Teraz pora na przyjemniejsze informacje. Otóż Polska w skali Europy jest znaczącym producentem taboru tramwajowego. Wciąż jeszcze nie jest to skala porównywalna z potentatami pokroju Alstomu, Bombardiera czy Siemensa, ale nasze tramwaje sukcesywnie zdobywają nowe rynki i w najmniejszym stopniu nie odbiegają wzornictwem i rozwiązaniami technicznymi od światowych standardów. A oto lista krajowych producentów taboru tramwajowego z krótkimi charakterystykami:

1. PESA Bydgoszcz – firma numer 1 w Polsce w branży pojazdów szynowych, z ogromnymi tradycjami sięgającymi połowy XIX w. Z powodzeniem zdobywa zagraniczne rynki. Ostatni wielki sukces PESY to wygranie przetargów na 120 tramwajów dla Moskwy i 20 dla Sofii. Wcześniej tramwaje te trafiły do rumuńskiego Cluj-Napoca i węgierskiego Szeged. W Polsce PESY spotkać można przede wszystkim w Warszawie gdzie są obecnie flagowym taborem Tramwajów Warszawskich – tam trafiło aż 186 bydgoskich tramwajów w największym w Europie przetargu tramwajowym w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Poza tym PESY doceniono także w Łodzi, Gdańsku, Częstochowie, Szczecinie i oczywiście w rodzinnej Bydgoszczy.

Najpopularniejszy z rodziny bydgoskich tramwajów: PESA SWING na ulicach Warszawy.

2. SOLARIS  Środa Wielkopolska, Bolechowo – najmłodsza na polskim rynku, ale weszła na rynek bez kompleksów. Po sukcesach na rynku autobusów postanowiła wykorzystać boom na rynku tramwajowym. Od 2006 roku firma montowała tramwaje Bombardier dla Krakowa, ale w 2009 zaprezentowała na targach po raz pierwszy w pełni autorski produkt – tramwaj Tramino. Solarisy Tramino jeżdżą już po Poznaniu (46 sztuk), niedługo pojawią się też na ulicach niemieckich Jeny i Brunszwiku no i oczywiście z utęsknieniem czekamy na mieniącą się zielenią piętnastkę na ulicach Olsztyna.

SOLARIS TRAMINO w Poznaniu (źródło zdjęcia: strona producenta)

3. PROTRAM Wrocław - Firma istnieje od 1999 roku i zajmuje się przede wszystkim modernizacją wciąż najpopularniejszych na polskich torach Konstali z serii 105, które jeżdżą po Gdańsku i Wrocławiu. Poza tym produkują własne tramwaje: 204 WrAs i 205 WrAs, które trafiły w całości na lokalny wrocławski rynek.

PROTRAM 205 AWrAs na ulicach Wrocławia (źródło zdjęcia: www.rynek-kolejowy.pl)

4. MODERTRANS Poznań – niedoszły dostawca tramwajów wspólnie z nowosądeckim Newagiem dla Olsztyna. Firma na razie nie produkuje własnych tramwajów, ale ma już opracowaną koncepcję tramwaju Moderus Gamma. Na razie przegrała kilka przetargów z rzędu i dopóki nie powstanie prototyp, który zostanie pozytywnie oceniony na targach branżowych pewnie ciężko będzie tej firmie wejść na rynek. Póki co firma modernizuje w dużej ilości Konstale 105tki, które po gruntownym liftingu zmieniają się w Moderusy Alfa i Beta. Takie składy można dziś spotkać w Poznaniu, na Śląsku i w Szczecinie.

Moderus Alfa w Poznaniu (źródło zdjęcia: www.skyscrapercity.com)

5. NEWAG Nowy Sącz -to przedsiębiorstwo na razie tylko potencjalnie jest producentem tramwajów. Specjalizuje się w budowie lokomotyw, a tramwajów na razie zbudowała…. jeden. Prototypowy Newag Nevelo skonstruowany ze środków UE obecnie jest testowany na torowiskach w Krakowie. Czy podbije rynki nie wiadomo. Konkurencja jest bardzo duża, a ostatnia porażka w Olsztynie (mimo wygrania przetargu do podpisania umowy nie doszło) na pewno była szczególnie bolesna. Dlaczego współpraca Modertransu i Newagu wygląda tak dziwnie? To znaczy zaproponowano Olsztynowi Moderusa Gamma istniejącego tylko na deskach kreślarskich, a nie istniejącego fizycznie Nevelo? Ot pytanie. W każdym razie jeśli Nevelo spodoba się Krakusom, a przede wszystkim tramwaj ten dobrze wypadnie na tragach branżowych to może się doczekamy bardziej masowej produkcji.

Jedyny jak dotychczas egzemplarz tramwaju Newag Nevelo w zajezdni w Krakowie

6. ALSTOM-KONSTAL Chorzów –  w czasach PRLu zdecydowanie największy producent taboru tramwajowego w Polsce, żeby nie powiedzieć jedyny. Konstale z serii 13 czy 105 na długie lata całkowicie zdominowały polskie torowiska tramwajowe. W 1997 roku pojawiły się pierwsze seryjnie produkowane tramwaje niskopodłogowe Konstal 114Na, który w ilości 2 sztuk trafił do Gdańska podobnie jak kolejne 4 sztuki modelu NGD99. Później jeszcze przed nadejściem ery nowoczesnych niskopodłogowców na ulice Warszawy trafiło 29 sztuk modelu 116N, 116Na, 116Na/1, i 116Na/2 w latach 1998-2000, a  w okresie 2000-2001 po sąsiedzku na ulice śląskich miast wyjechało 17 sztuk modelu 116Nd. Obecnie firma produkuje wagony metra, a także tramwaje z serii Citadis, które trafią do Stanbułu.

Konstal 116Na w Warszawie

ALSTOM CITADIS 301 w fabryce KONSTAL w Chorzowie. (źródło: www.skyscrapercity.com)

7. H. CEGIELSKI – Poznań – firma z ogromnymi tradycjami, ale tramwaje to uboczna forma jej działalności. Najbardziej znany w Polsce produkt tramwajowy z Cegielskiego to 123N, których 30 sztuk jeździ od 2007 roku po Warszawie. Inny z wyprodukowanych tramwajów to 118N – jedyny egzemplarz tego modelu jeździł do 2011 roku po Poznaniu.

Tramwaj 123 N produkcji Zakładów H. Cegielskiego na ulicach Warszawy

Na Obiegowej ziemię drą, ale FCC to chyba nie uratuje.

Poniższe zdjęcia dokumentują co się dzieje na budowie najnowszego odcinka na Obiegowej. Zdarto wierzchnią warstwę. Koparki jeżdżą, wywrotek kilka też widziałem i chyba nawet jeden czy dwa buldożery. Napisałbym, że nie ma co się czepiać, że mało sił i środków, ale się rozkręci. Wiedząc jednak jak się „rozkręca” od marca na Płoskiego i od blisko miesiąca na Tuwima to już nie mam argumentów, żeby napisać o wykonawcy cokolwiek pozytywnego.

Jest już absolutnie jasne, że z FCC kontrakt trzeba będzie zerwać. Firma ta właśnie zrezygnowała z realizacji dużego kontraktu drogowego pod Szczuczynem. Pewnikiem mieli problem z wymówieniem nazwy miejscowości i stąd te wszystkie problemy :D.

Dla władz Olsztyna to jasny sygnał, że firma jest mało wiarygodna, że gra na zwłokę i mówiąc nieelegancko wali w ch… Pytanie do prezydenta Grzymowicza jest proste: Czy będzie znowu spotykał się nie wiadomo z kim ważnym z zarządu FCC i przyjmował potulnie nowe harmonogramy, których wartość jest równa rolce papieru toaletowego, a może i mniejsza, czy wreszcie zrobi coś co jest bolesne, coś co w pewnym sensie jest przyznaniem się do porażki, ale minimalizuje straty: sprzeda hiszpańskim kołkom potężnego, siarczystego kopa w dupę.

To będzie równoznaczne z pogodzeniem się oficjalnie, że nastąpi poważna obsuwa w inwestycji, ale jak już pisałem: mleko się rozlało i trzeba by nie narobiło więcej szkód.  Nowy, wiarygodny wykonawca może sporo nadrobić i jeśli ten konieczny ruch zrobi się teraz to ogólne opóźnienie nie musi być ogromne. Hiszpanie z FCC tego nie zrobią. Po wpadce pod Szczuczynem liczba potencjalnych podwykonawców chcących wchodzić z nimi w relacje z pewnością jeszcze zmalała.

Nie mam już złudzeń co do kondycji FCC i ich możliwości. Dzisiejsza zapowiadana w mediach wizyta jakiegoś bardzo-ważnego-prezesa-FCC w ratuszu niczego nie zmieni. To kolejne mydlenie oczu i próba odsunięcia w czasie tego co nieuniknione. Jedyny maleńki cień szansy jaki mi się rysuje to to, że owa głośna wtopa z GDDKiA sprawi, że u najwyższej wierchuszki FCC zapali się wielka czerwona, ostrzegawcza lampka, która uzmysłowi im, że straty wizerunkowe po zerwaniu umowy w Olsztynie mogą być znaczące i widoczne nie tylko w Polsce, ale i całej Europie. Mała to nadzieja, ale zawsze.

Z pewnością cena, którą zaproponowało FCC jest o wiele za niska i za tyle zbudować nie dadzą rady. Na miejscu podwykonawców kazałbym sobie takiej niepewnej firmie płacić sowite zaliczki zanim wbiłbym łopatę w ziemię. Jeśli FCC na zaliczki nie stać to czas ustąpić miejsca komu innemu. Pech chce, że tego typu inwestycja jest cholernie widoczna, roboty ciągną się wzdłuż ruchliwych ciągów komunikacyjnych, na powierzchni. Całe miasto na bieżąco widzi co się robi, a czego nie. Niczego nie da się tu zbumelować czy udawać. Tysiące Olsztyniaków widzi w każdej chwili jak się robotnicy i inżynierowie przykładają do pracy i jaki jest postęp. To co się dzieje od marca woła o pomstę do nieba.

Nie ma już na co czekać. Kolejnego triumfalnego obwieszczenia w lokalnej prasie pt. „Mamy nowy harmonogram prac!” już nie zdzierżę.

 

 

Ostatnie chwile dziewiczej Obiegowej.

Słyszeliście o tych dzikich,  niezbadanych, tajemniczych ziemiach rozpościerających się w kwartałach ulic między Dworcową, Niepodległości, Pstrowskiego, Żołnierską i Piłsudskiego? Mnóstwo zieleni, drzew, beztrosko biegających czworonogów… Jedno takie bydlę nawet mnie tam kiedyś dziabnęło w nogę gdy samotnie w czasach studenckich przemierzałem to jedyne w swoim rodzaju pustkowie z klubu studenckiego „Kłobuki” przy Żołnierskiej na stancję na Dworcowej. Dawne, słodkie czasy, kiedy przy piwie udowadniałem chłopakom, że tramwaje w Olsztynie być powinny (to był jakiś rok 1997, albo 1998). Kumple patrzyli na mnie z politowaniem i z pełnym przekonaniem sprowadzali mnie na ziemię, że za naszego życia w każdym razie, a już na pewno przed naszą emeryturą takie cuda nad Łyną się nie ziszczą.

A teraz? Jeszcze wczoraj czyli 11 czerwca nadchodzące dla tej dziczy wielkie i nieodwracalne zmiany zwiastowały tylko małe drewniane paliki pomalowane u góry pomarańczową farbą fluorescencyjną. Jeszcze ludzie tam sobie beztrosko i nieświadomie spacerowali, jeszcze staruszki dreptały, dzieci biegały i pieski defekowały, ale to już koniec chyba, przynajmniej w tej części, bo te pustkowia są znacznie rozleglejsze i ul. Obiegowa w gruncie rzeczy pomniejszy tereny spacerowe góra o 15, 20%. To dziś już się zacznie? Dziś, jutro, już zaraz wjadą buldożery, wywrotki, koparki i cywilizacja odciśnie niezapomniane piętno na kolejnym, nieskalanym obecnością człowieka skrawku naszej matki Ziemi. Ubolewałbym nad tym gdyby nie to, że jestem bezdusznym technokratą i zapach świeżo wylanego asfaltu nie jest mniej miły mym nozdrzom niż aromat kwitnącej lipy, szum sunącego po szynach tramwaju nie mniej kojący niż ćwierkanie ptaszków…

Będą tacy co każdą nową inwestycję zbędą krzykiem „betonują nam miasto!! Buuu! Precz z Arbuzem Betonowiczem!”. No cóż. Zdania w tej kwestii są podzielone, ale ja się upieram, że Olsztyn to jednak miasto, czyli wicie rozumicie, dużo ludzi na stosunkowo niewielkim obszarze, samochody, bloki, sklepu, obiekty użyteczności publicznej, infrastruktura cała. Jakoś bez asfaltu i betonu życie może i ekologiczniejsze, ale jakieś takie mało komfortowe. Jak ktoś kocha potaplać się w błocku, brodzić w oceanie nieokiełznanych traw to przecież wystarczy parę kilometrów za Olsztyn się ruszyć, a nawet i tego nie trzeba robić bo niezagospodarowanej dziczy w granicach miasta wciąż jest jeszcze bardzo dużo. Ale dość sporów z hałaśliwą grupką malkontentów. Postęp się dokonuje na naszych oczach i pozostaje nam mu kibicować, bo to będzie znaczący skok jakościowy.

 Jeszcze sielsko, anielsko – trawka, ścieżka wydeptana.

 I gdyby nie te paliki nikt nie mógłby się nawet domyślać…

 ….. że za rok o tej samej porze zawładnie tymi ziemiami bezlitosny beton i asfalt. Super!

 A tędy będzie jechał tramwaj :), pośród drzew, ptaszków ćwierkających. I to będzie bardzo zatłoczony tramwaj, bo jak już się pojawi na ulicach to znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki te wszystkie marudzące pierdoły : „A po co nam tramwaj!? Dziurę w drodze lepiej załatajta!”.

Ale dość już o Obiegowej, powróćmy na istniejące fronty robót.

PŁOSKIEGO:

TUWIMA:

 TOWAROWA/DWORCOWA:

Robota wszędzie postępuje, ale martwi bardzo mizerne zaangażowanie ludzi i sprzętu. Dobra wiadomość jest taka, że już wszędzie prace trwają co najmniej do 18tej.

Hiszpańscy inżynierowie na Towarowej.

Tak , tak. Widziałem ich i słyszałem na własne oczy i uszy. Osobiście budowlańcy z FCC dowodzą budową na Towarowej i to o jakiej godzinie! Zdjęcie nr 2, to pełne ludzi w żółtych kamizelkach, zrobiłem po godzinie 18tej. Czyżby zaczęło się dziać na poważnie? Widzicie te stalowe grodzie wkopane w ziemię? Widzicie te kręgi betonowe do budowy instalacji deszczowej i kupę innych budowlanych rzeczy porozrzucanych w strefie budowy? To już nie żarty Proszę Państwa.

Jako bloger pasjonat nie mogłem oczywiście nie odwiedzić dzisiaj i Płoskiego i Tuwima. Poniższe zdjęcia uwidaczniają, że na Tuwima strefa prac przesunęła się do skrzyżowania z Wawrzyczka i Nowka. Prace to na razie grodzenie terenu i zrywanie płyt chodnikowych, ale ufam, że tutaj pójdzie żwawiej niż na Płoskiego. A Płoskiego? No cóż. Uchwyciłem pracującą jedną koparkę i dwoje ludzi, ale gwoli sprawiedliwości było to już koło 17tej więc i tak dobrze, że wiatr tam nie hulał.

Z gospodarską wizytą na Towarowej/Dworcowej i kilka ważnych pytań.

Poniżej garść dzisiejszych fotek z godziny 11ej mniej więcej. Jak bardzo wykonawcy się starają widać na zdjęciach. Nie chcę już narzekać, pozostaje mi bezradnie patrzeć na to wszystko. Mimo, że jestem człowiekiem obdarzonym dużą wyobraźnią nie widzę możliwości by w tym tempie, tak pracując można było zbudować gotowe linie tramwajowe w Olsztynie w ciągu nawet 5 lat. Oczywiście pozostaje tylko mamić się, że zaraz przyśpieszą, że zaraz zaroi się od budowlańców wzdłuż olsztyńskich ulic. Jednak mijają miesiące i nic takiego się nie dzieje. Kolejne terminy, harmonogramy i zapowiedzi okazują się nic nie warte.

Koniec budowy na Płoskiego ma nastąpić do końca tego miesiąca?? Jakiego rodzaju koniec? Przecież już wiadomo, że w tym roku ani kawałka słupa trakcyjnego, podkładu czy szyny nie zobaczymy. Że odblokują jeden pas jezdni? Stawiam, że nawet ta robota na ćwierć gwizdka na Płoskiego potrwa jeszcze do połowy wakacji co najmniej.

Wyjątkowo zdjęcia poniżej pozostawiam bez komentarza. Czytelnicy mogą sami zobaczyć jak „ostro” wykonawca daje czadu na budowie w dzień powszedni w połowie dnia, sami mogą policzyć ilu pracuje tam ludzi i ile sprzętu.

 

 

 

 

 

 

A te ważne pytania? Z najnowszych doniesień wciąż nie jest wiadome jak będzie dokładnie zlokalizowany ostatni przystanek w pobliżu Wysokiej Bramy. Kolejna sprawa to przebieg tras wzdłuż ulicy Sikorskiego. Czy naprawdę tory mają zostać położone po zewnętrznych stronach jezdni, tak jak widać to na jednym z filmików na youtube? Oznacza to przecież konieczność wycięcia czy przesadzenia dziesiątek (młodych bo młodych) ale drzew, dewastację ścieżek rowerowych i chodników, likwidację jednego z parkingów osiedlowych.

Czy ktoś ma blade pojęcie dlaczego na Sikorskiego tramwaje nie pojadą szerokim pasem zieleni między jezdniami? A może jestem źle poinformowany? Przecież na wielu odcinkach nie ma na tory zwyczajnie miejsca, np. obok Reala na wysokości parku linowego. Postaram się odnaleźć odpowiedzi na te pytania. O ile już wiadomo dlaczego zajezdnia dla tramwajów będzie przy Towarowej to lokalizacji dla torów po bokach na Sikorskiego nie pojmuję ni w ząb.

W LINKU , który podsunął mi jeden z komentatorów nie ma o tym ani słowa. Z pewnością najtrudniej będzie zorganizować ruch na ulicach Kościuszki i Sikorskiego podczas budowy. Fajnie by było wiedzieć zawczasu jak to ma wyglądać. Z Obiegową ruszą w połowie czerwca? Nie wierzę. Termin był już przekładany chyba z 5 razy, albo więcej więc wiara, że tym razem będzie inaczej jest dość wątła. Wszelako nie zgasła do końca i blog wciąż żyje :).

Po długim weekendzie żadnego optymizmu.

Dziś nawet zdjęć nie dodam i tylko krótko zrelacjonuję com widział.

Front nr 1. Płoskiego

Pies z kulawą nogą. Naliczyłem dziś koło 13tej na całej długości ulicy z 6ciu chłopa może i koparkę. Położone są płyty brukowe, krawężniki w dolnej części, geowłóknina, widać okrągłe fundamenty pod słupy trakcyjne z wystającymi z nich gwintowanymi bolcami. W górnej części, najbliżej skrzyżowania z ul. Witosa stan zaawansowania robót jest znacznie mniejszy dopiero co odwodnienie tam robią.

Front nr 2. Towarowa, Dworcowa.

Dziś nie byłem tam akurat. To co widziałem 3 dni temu to to, że teren budowy jest pogrodzony, wierzchnia warstwa ziemi zdarta. W najbliższym czasie, jak pogoda pozwoli wsiądę na rower i zerknę co tam się święci. Nie spodziewam się za wiele niestety.

Front nr 3. Tuwima

Kolejne jaja. Na odcinku 1800 metrów mniej więcej roboty toczą się na 150 może, polegają na wygrodzeniu terenu i zebraniu płyt chodnikowych. Pracowało tam koło 13tej kilku ludzi i jedna koparka. Bardzo podobnie jak na Płoskiego. Nie mam pojęcia w jaki sposób wykonawca chce, nie myślę już nawet, że kiedykolwiek zakończyć inwestycję, ale nadać jej choćby minimalne tempo. Mijają zaraz 2 lata odkąd Grzymowicz podpisał umowę z FCC. Jeśli po dwóch latach stan zaangażowania robót nie jest nawet 5% to o czym tu gadać?

Bezsilnie przyglądać się jak szykuje się powtórka z Edynburga w polskiej wersji…

Odpukuję w niemalowane: STUK! PUK!