FCC kopnięte w tyłek. Sezon budowlany zmarnowany.

Czy się cieszyć? W końcu oszuści z FCC zostali oficjalnie wilczy bilet. Zasługiwali na niego już w maju, ale Grzymowicz wolał karmić mieszkańców złudzeniami. To nie jest jeszcze klęska projektu tramwajowego, ale bez wątpienia obsuwa będzie znaczna, co najmniej roczna. Bo trzeba uczynić zadość wykwitom prawnym spłodzonym na wiejskiej i zaczynać od początku przetargową kołomyję. Bo rozgrzebane ulice, zmarnowane pieniądze to nie jest najgorsze co może się stać. Najgorsze jakby zlecenie dostał jakiś miejscowy przedsiębiorca – pociotek ratuszowych. To by była zgroza i skaranie boskie. Przecież olsztyńscy budowlańcy to partacze, kawałka szyny prosto nie położą. Taki to patriotyzm lokalny panuje na olsztyńskich forach internetowych. Tu trzeba jakichś specjalistów zagramanicznych. Ci hiszpańscy byli tak specjalistyczni, że z rozpędu się za metro w Arabii Saudyjskiej wzięli wyrażając tym samym pogardę do olsztyńskiego transportu szynowego.

Trzeba będzie poszukać koniecznie kolejnych magików „z doświadczeniem w realizacji zaawansowanych projektów infrastrukturalnych”. Lękam się, że zostaną popełnione te same błędy, że wybierze się jakichś kolejnych hochsztaplerów byle się do tego czy owego urzędaska nie czepnął ktoś, że durnowatej ustawie w jakimkolwiek punkcie uchybia. Problem jest w mentalności. Polscy urzędnicy traktują realizację ustaw i praw jako cel sam w sobie. Wedle ich wizji świata nie chodzi tu o zbudowanie tras tramwajowych tylko o „przeprowadzenie postępowania przetargowego prawidłowo”, „o rozliczenie kolejnych transz kontraktu”, o „uprawomocnienie się decyzji środowiskowej”, etc. etc. Każdy biurokrata ma swój wycinek i może nawet realizuje go rzetelnie, tyle, że wspólnej wizji nie ma, poczucia, że działają w drużynie mającej wspólny cel.

Przypomnę: chodzi o zbudowanie tras tramwajowych w Olsztynie. Prawda?

Jeśli urzędnik to kowal, to ustawa jest młotkiem, narzędziem w jego rękach to oczekuję, że będzie się taki osobnik potrafił nim posługiwać. Czy ktokolwiek zamówiłby coś u kowala, który nieustannie narzeka, że młotek za ciężki, że mu ręce mdleją, że sobie nie radzi z narzędziami, choć chęci dobrych mu nie brak? Urzędas wywija tymi ustawami i wciąż marudzi, że nie daje rady, że za skomplikowane to wszystko, że się w tym gubi. Uważa taki urzędas, że należy go rozliczać nie z produktu finalnego – jakim jest doprowadzenie jakiejś sprawy do szczęśliwego finału, a z tego, że „Postępował zgodnie z prawem”. Samo to stwierdzenie musi urzędnika rozgrzeszać absolutnie. Z braku kompetencji, zaangażowania, inicjatywy. Pan urzędnik trzyma się sztywno instrukcji i już. A że z sztywnego trzymania się przepisów efektów pozytywnych brak to wina instrukcji a nie urzędnika.

Ta potworna mentalność siedzi w głowach olsztyńskich ratuszowych i tysięcy innych, polskich urzędników. Winne złe prawo, Sejm, Tusk. Że inni radzą sobie z tym prawem lepiej? Dla urzędników z magistratu olsztyńskiego projekt tramwajowy jest niczym misja „Apollo” dla NASA. Niewyobrażalnie skomplikowane przedsięwzięcie, dla którego trzeba całkowicie odmienić styl myślenia. Tyle, że brak jest charyzmatycznego przywódcy, który przekona do tego swoich podwładnych. Wizji celu ostatecznego nie ma. Wyrywkowe wizualizacje malowania Solarisów czy koloru tapicerek paradoksalnie tylko ten cel rozmazują. Poparcie dla projektu tramwajowego w Olsztynie już teraz jest niskie. Ludzie nie widzą tego, nie czują. Co robi Grzymowicz? Nie dociera z informacją do obywateli, nie przekonuje ich, że warto. Gada tylko banialuki do prasy, popisuje się nieudolnością. Co robią w cywilizowanym świecie przy okazji takich projektów? (Widziałem coś takiego w Alicante) Stawiają przy głównej ulicy, ruchliwym miejscu specjalny pawilon. Są tam wizualizacje, ulotki, mapki. Na bieżąco można obserwować postęp prac. Informować i o sukcesach, ale i o kłopotach w trakcie budowy. Rzetelnie, uczciwie. Tymczasem nie widziałem w mieście choćby tablicy informacyjnej. Mieszkańcom mają wystarczyć prasowe przecieki.

Dla Olsztynian tramwaje to wciąż kompletna abstrakcja. Atmosfera wokół projektu gęstnieje. Ktoś musi jasno, wyraźnie i z przekonaniem im powiedzieć, że warto się jeszcze pomęczyć, że władza „nie staje na głowie”, a rzetelnie pracuje by doprowadzić sprawę do końca. Aż boję się przewidywać co będzie dalej. Prace wkrótce całkowicie ustaną. Zacznie się kolejna runda „postępowań” i „analiz”. Potrwać to może i z pół roku, a może i dłużej. Przyjdzie zima. Wykopki przykryje śnieg.

Aby do wiosny.

5 Komentarze

  1. Zgadzam sie z Tramwajarzem ze Grzymowicz wykazal sie skrajnym asekuranctwem bo wedlug mnie umowe nalezalo zerwac na poczatku wiosny tego roku.FCC do konca zeszlego roku miala zakonczyc projekty wszystkich tras a te nie sa zrobione do dzisiaj.Szkoda tych kilku straconych miesiecy i znow ta niepewnosc co dalej z tymi tramwajami?Wlasnie przeczytalem artykul ze wojewodztwo kujawsko-pomorskie rozbudowywuje siec tramwaja i w tym maly i biedny Grudziadz i az zlosc czlowieka bierze ze w Olsztynie wszystko jest pod gorke

  2. Prawo jest ułomne, ale łamać go nie wolno. To jasne i nie namawiam do tego. Można jednak używać zapisów ustawowych mądrzej, odważniej i wykazywać minimum inicjatywy. To o czym piszesz to właśnie ta kosztowna, koszmarna urzędnicza zachowawczość. Ultimatum powinno być postawione natychmiast gdy pojawiły się jakiekolwiek opóźnienia niezawinione przez pogodę, Jednak Grzymowicz zwlekał i zwlekał. Żeby być czysty? Nie jest czysty. Wykazał się skrajnym asekuranctwem, a w efekcie niegospodarnością. Zmarnował pół roku niemal. Czasem trzeba balansować na granicy, ale ostatecznie i UE i mieszkańcy rozliczą go z efektów. Nie gadaj bzdur o 100 mln zł kary kiedy by robota szła naprzód. Problem polega na tym, że urzędnicza nieudolność nie jest w żaden sposób karana. Oby tylko nie „łamać prawa”. A troska o dobro mieszkańców? O właściwe wydanie powierzonych publicznych pieniędzy? Jakie te aspekty mają miejsce w hierarchii wartości olsztyńskich urzędników? Nie muszę znać dokładnie zapisów ustawy o zamówieniach publicznych. Wiem tylko, że inni sobie z nią jakoś radzą i budują w terminie. Jeśli tacy czy inni urzędnicy sobie nie radzą niech szukają innej pracy. Są zdolniejsi i bardziej rzutcy od nich i na pewno by sobie poradzili.

    • Niestety, ale realizacja inwestycji miejskich, którą sprowadzasz do pracy urzędniczej, jest zupełnie inna niż opisujesz. Ryzyko korekty dofinansowania jest dużo większe niż wszystkim się wydaje i z pewnością musi być brane pod uwagę, bo przecież są to zewnętrzne środki. Namawiasz aby „używać zapisów ustawowych mądrzej, odważniej i wykazywać minimum inicjatywy”, ale zapominasz, że już w pierwszym stopniu kontroli jest to najczęściej weryfikowane negatywnie. Nadal pokutuje, że „musimy być świętszy od papieża” i większość kontrolujących ciągle uważa, że jak coś nie jest zapisane wprost w ustawie lub wytycznych, to staje się „podejrzane”, czyli jak nie jest w pełni zgodne, to musi być błędne. A wtedy po prostu dofinansowanie się nie należy lub musi podlegać korekcie. Ja przeżyłem już jedną poważną „przygodę” z kontrolą Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, gdy musiałem przeciwstawić się zarzutowi, że „na rynku mogła potencjalnie istnieć firma, która poprzez postawione w przetargu warunki, zrezygnowała z udziału i nie złożyła przez to oferty”. Spróbuj samodzielnie udowodnić, że było inaczej i taka firma nie istnieje! W innym przypadku, z góry jesteś narażony na korektę dofinansowania umowy, której jeszcze nie zawarto, a nie możesz zrezygnować z jej podpisania, bo Prawo zamówień publicznych tego nie przewiduje (a jak czytają kontrolerzy – na to nie zezwala!). Pozorny absurd, ale jednak rzeczywistość urzędnicza z 2010 roku. Nie pisz więc, że „Nie muszę znać dokładnie zapisów ustawy o zamówieniach publicznych”, bo jak nie poznałeś i nie przeżyłeś takich historii, to nie neguj zdania innych bezpodstawnie! Poza tym POZDRAWIAM, bo z dużą ciekawością oczekuję następnych wpisów, które dotychczas traktowałem jako bardzo obiektywne.

      • Zdaję sobie sprawę, że prawo o zamówieniach publicznych jest ułomne i wiem, że wykonaliście ogromną pracę, a przy tak rozległym projekcie błędy są nieuniknione, tylko czy z tego co się stało z FCC płyną jakieś sensowne wnioski? Czy ich zarzuty, przynajmniej w pewnej części nie są uzasadnione? Oczywiście w żaden sposób nie usprawiedliwia to ich żenującej postawy na Płoskiego czy Tuwima, ale jednak, o ile pamiętam z prasy, w pewnych kwestiach jako zleceniodawca byliście bardzo niezdecydowani. Choćby lokalizacja ostatniego przystanku przy Wysokiej Bramie. Kto podejmuje ostateczne decyzje? Pan? Czy po prostu macie jakiś kolegialny organ, którego członkowie wciąż się kłócą, a potem wyłażą takie „kwiatki” jak ten z blokiem na roku Witosa i Płoskiego? Przyzna Pan, że kiepsko to wygląda i obciąża Wasze konto, a nie FCC. Inwestycji brak dobrego PRu. Zachęcam do przeczytania mojego najnowszego wpisu na ten temat. Jeśli jestem czasem trochę ostry to tylko dlatego, że bardzo mi na powodzeniu tego projektu zależy. Wierzę, że się tam w ratuszu mocno zmobilizujecie i tym razem dacie radę. To może być wielki , bezprecedensowy sukces Olsztyna w skali kraju. Warto zrobić wszystko, żeby do tego jak najszybciej doprowadzić. Trzymam kciuki i służę wszelką pomocą :).

  3. Pisząc ten tekst zapewne nie masz wiedzy, że każde naruszenie Prawa Zamówień Publicznych to kary od 5% do 50% wartości kontraktu przy weryfikacji dofinansowania z Unii Europejskiej. Gdyby umowę zerwano bez, jak uważasz, bezsensownego „przeprowadzenia postępowania przetargowego prawidłowo”, „rozliczenia kolejnych transz kontraktu”, „uprawomocnienia się decyzji środowiskowej”, etc. etc to koniec końców Urząd Miasta dostałby karę np. 100 mln… i co wtedy??? Problemem wielu ludzi jest absolutny brak wiedzy dotyczącej zamówień publicznych i procesu budowlanego. Zerwanie umowy wcześniej rodziłoby szereg znaków zapytania czy na pewno były ku temu podstawy. Ponadto gdyby wiosną tą umowę zerwano to i tak nic by się w tym roku nie działo na placu budowy bo wyłonienie kolejnego wykonawcy to przynajmniej kilka miesięcy…

Odpowiedz na „tramwajarzolsztynskiAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.